Dziś nie będzie o najszybszym daniu świata… Nie ukrywam robienie
pasztetu wymagało trochę pracy ale efekt przeszedł nasze oczekiwania.
Jeżeli czytacie regularnie bloga to być może zauważyliście, ze
staramy się ograniczać ilość chemii i konserwantów w naszym
otoczeniu. Jedzenie gotowane w domu jest oczywiście mniej
przetworzone, zdrowsze i oczywiście tańsze. O smaku nie wspomnę! Przepis
na rewelacyjny pasztet z kurczaka znaleziony na Blog Weroniki Domogrod
Skład pasztetu kupionego w sklepie:: woda, mięso oddzielone mechanicznie z kurcząt MOM tłuszcz
roślinny, wątroba i skóry z kurcząt, kasza manna (zawiera gluten), sól, susz
pomidorowy 1,3%, skrobia modyfikowana, warzywa suszone, przyprawy naturalne,
białko sojowe, mleko w proszku, serwatka (z mleka), cukier, hydrolizat białka
pszennego, ekstrakt drożdżowy. Zawartość surowców z kurcząt 41%.
Dla nieuświadomionych oto definicja MOM
znaleziona w internecie: rozdrobniona masa mięsno-tłuszczowa otrzymywana z
elementów zwierzęcych, przeznaczona do jako składnik surowcowy do produkcji
przetworów mięsnych. Przemysłowa produkcja MOM jest wykonywana przez
odkastniarki oddzielające od kości resztki mięsa, które wcześniej rozdrabnia
się na krajarce do kości a następnie sita oddzielają od siebie frakcję mięsną i
kostną.
Skład naszego pasztetu: nóżki z kurczaka, wątróbka z
kurczaka, marchew, pietruszka, seler, bulka, jajko i przyprawy
Do
pasztetu można zużyć również mięso pozostałe z rosołu i inne końcówki. Mamy
wtedy specjalne pudełko w zamrażarce gdzie zbieramy mięsko a gdy się uzbiera
tego spoko wtedy robimy pasztet.
My
zrobiliśmy z mama jedna blaszkę z żurawina, cześć zjedliśmy z chlebem a reszta
poszła do farszu do naleśników zapiekanych z serem. Pychotka!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz