Postanowilam, ze podziele sie z Wami moimi doswiadczeniami z narodzin naszego Synusia. Pamiec jest ulotnia, na pewno przy ciazy numer 2 z checia przypomne sobie porod numer 1 a moze komus moja historia sie przyda:)
Termin mielismy na Wigilie wiec cale Swieta siedzielismy jak na tykajacej bombie!
Drugiego dnia swiat czulam sie bardzo ociezala, zmeczona, caly dzien tylko spalam I jadlam. I tak wlasnie organizm przygotowywal sie do nadchodzacego wysilku. Od rana mialam tez lekkie bole podbrzusza, tak jak na okres.
Tak wiec kiedy o 22 w drugi dzien swiat skurcze zaczely przybierac na sile, zadzwonilam do szpitala. Polozna powiedziala mi abym polozyla sie spac ale ja oczywiscie juz nie moglam zasnac. Prawie cala noc spedzialam w wannie, skaczac na pilce, ogladajac TV, pakujac ostatnie drobiazgi do torby, troche tez drzemalam na kanapie. Nie budzilam meza az do 5 rano kiedy bole byly juz coraz silniejsze.
Musze przyznac , ze drzemki I lezenie w wannie to najlepsze co moglam wtedy zrobic I na tym etapie porodu pomagalo mi to.
Kilkakrotnie tez dzwonilam na porodowke, oczywiscie kazali mi zostac w domu. W UK kobieta musi pozostawac w domu jak najdluzej sie da, w szkole rodzenia powiedziano nam, ze to dla komfortu kobiety, ktora znanym sobie, domowym otoczeniu latwiej znosi bole a nieprzyjazne szpitalne otoczenie moze wrecz zahamowac akcje porodowa. Ja mam na ten temat swoje zdanie, w UK jest ogromny baby boom I po prostu brakuje im warunkow. Wiem z wlasnego doswiadczenia, ze jak tylko przyjeli mnie na izbe porodowa to od razu uspokoilam sie, wiedzialam, ze jestem juz pod dobra opieka J
Mialam zaplanowany porod w wodzie w tzw domu porodowym (ktory jest czescia home birth) a nie na typowej porodowce. Oznaczalo to, ze na tym mimo, ze ten dom jest w szpiatalu, to nie ma tam lekarzy a jedynie same polozne. Takie cos pomiedzy porodami w domu a typowa porodowka.
O 8 rano przyslali mi polozna, ktora sprawdzila rozwarcie. Myslalam, ze z pewnoscia musi byc okolo 5-7 cm, przeciez tak bardzo bolalo a bole trwaly juz 10 godzin! Bylam bardzo zawiedziona kiedy okazalo, ze to tylko 2 cm I musialam jeszcze pozostac jakis czas w domu. Byllismy rowniez podeksytowani, ze tylko kilka godzin dzielilo nas od poznania naszego ukochanego synusia!
I tak przez kolejne godziny probowalam spac, lezalam w wannie, skakalam na pilce, dzwonilam do przyjaciolek, probowalam sie relaksowac aby tylko nie myslec o bolu. Co jakis czas dzwonilam do szpitala ale skurcze nie byly jeszcze tak regularne I w krotkich odstepach czasu. Z tego co pamietam to aby nas przyjeli to skurcze mialy byc co 3-4 minuty a u nas bylo jakos co 6 minut. Uzywalam do mierzenia specjalnej aplikaci na telefon, bardzo ja polecam!
Okolo 14 juz nie moglam wytrzymac z bolu I nie bylam nawet w stanie utrzymac telefonu w reku. Kiedy maz zadzwonil do szpitala bo ja juz nie moglam mowic, wtedy kazali nam przyjechac do szpitala. Bylam nastawiona na to, ze nas odesla, bo znow nie bedzie rozwarcia, wszystkie kolezanki ostrzegaly mnie przed tym. Nieraz trzeba 3 razy jezdzic i dobijac sie na porodowke, zeby cie przyjeli!
W szpitalu zbadali mnie I okazalo sie, ze mam 5 cm rozwarcia I moglam zostacJ przeniesli mnie do domu porodowego, gdzie warunki byly luksusowe! Czulam sie jak jakas celebrity w prywatnym szpitalu. Znow weszlam do wanny (tym razem wiekszej!), mialam 2 wspaniale polozne tylko dla siebie, w tle muzyczka Enya, przytlumione swiatla… Maz pojechal po moja mame po wspacie;)
Siedzac w wannie wdychalam gaz I w pewnym momencie poczulam sie nawet pijanaJ nie moglam przestac sie smiac J Co 15 minut badano tez tetno moje I dziecka.
Niestety porod przedluzal sie a ja bylam przekonana, ze niedlugo bede juz przec. Kiedy po 4 godzinach w wannie polozna zbadala mnie okazalo sie, ze mam 2cm rozwarcia! Niemozliwe! Albo wczesniejsza polozna zle mnie zbadala albo akcja porodowa sie cofnela?
Kiedy sie o tym dowiedzialam, wpadlam w rozpacz! Juz nie dawalalam rady! Gdybym wiedziala jednak, ze koniec jest juz blisko z pewnoscia zebralabym sily do parcia ale ta mysl, o kolejnych dlugich godzinach spedzonych w bolu… I oczywiscie ten strach o Malenstwo! Poprosilam o Epidural…Natychmiast!!!! Plany o cudowym porodzie w wodzie poszly w leb…
Moja biedna mama nie mogla patrzec jak sie mecze, czula sie bezsilna, nie mogla patrzec jak sie mecze i pojechala do domu, nie dziwie jej sie!
Przewieziono mnie na zwykla porodowke, nie trwalo to dlugo zanim przyszedl anestestezjolog. Byla 22, 24 godziny od rozpoczenia regularnych skurczy…Moj maz potem wspominal, ze byla to najstraszniejsza czesc calego porodu. Przez 20 minut nie moglam sie poruszyc I musialam sie zgiac w litere C a przy skurczach I moim ogromniastym brzuchu to bylo prawie niemozliwe. Podlaczono mnie pod kroplowke z Epiduralem, ktory sama moglam sobie dawkowac co pol godziny (o ile pamietam dobrze). Podlaczono mi cewnik (ktory niestety zdjeli mi 12 godz po porodzie, szkoda,bop o porodzie trzeba duzo pic a chodzenie do toalety do najlatwiejszych nie nalezy). Dostalam tez swoja osobista polozna, przemila Wloszke jak sie pozniej okazalo. Maluszek byl non stop monitorowany. Polozna przebila mi tez wody aby przyspieszyc akcje porodowa.
Po znieczuleniu bol przeszedl jak reka odjal. Zapadlam w sen I nawet moj maz poszedl przespac sie na kilka godzin do samochodu. Kolo 4 rano midwife odlaczyla mi Epidural, czucie musialo wrocic abym czula jak bede przec. Wtedy z powrotem zaczelam odczuwac bol,wiedzialm jednak, ze niedlugo porod sie zakonczy a podczac drzemek zebralam sily.Nie moglam sie doczekac kiedy bede mogla juz przec, musialam byc jednak cierpliwa I czekac na pelne rozwarcie I na to, aby znieczulenie calkiem zeszlo.
Po 5 rano moglam juz przec. Nie wiedzialam, ze bedzie to tyle trwalo! A trwalo to jakies 45min do godziny, nie jestem wstanie dokladnie powiedziec. Znow wdychalam gaz, ktory wyszuszal mi usta. Sprawial jednak, ze oddychalam bardzo gleboko, co przynosilo nico ulgi w skurczach. Dzieki wspolpracy z polozna udalo mi sie uniknac szwow. Nas cudowny Synus urodzil sie o 6 24 rano, caly I zdrowy, wazyl 4150J Niestety nie wiem ile mierzyl bo w Anglii nie mierza dzieci po urodzeniu.
Musze przyznac, ze kiedy sie urodzil, bylam w ogronym szoku, to najbardziej niesamowita rzecz jaka nam sie przytrafila w zyciu! Kobiety mowily mi, ze kiedy spojrzysz na dziecko od razu zapomninasz o tym bolu. Ja zaczelam zapominac o tym bolu dopiero kiedy wszystkie emocje juz opadly, mysle ze po kilku tygodniach.
Nie jestem w stanie nawet opisac jaki mialam mix uczuc kiedy Malutki sie urodzil. Ulgi przede wszystkim, ze jest juz na swiecie, oddycha, jest caly idealny! Niedowierzanie, jak my cos takiego pieknego moglismy stworzyc?? I jak on sie tam zmiescil?? Potem poczucie niesamowitego szczescia, wzruszenie a takze uczucie, ktore zawsze gdzies tam od poczatku ciazy bylo z tylu glowy I chyba towarzyszy wiekszosci rodzicow: strach...
Uwielbiam czytać labour and delivery stories :) Ciekawe z tym długim zostawaniem w domu, ja byłam bardzo zdeterminowana żeby jak najdłużej być w domu, bo rzeczywiście czułam się najbardziej komfortowo, a w szpitalu... opierniczyli mnie, że tak późno się zgłaszam...jednak co kraj to obyczaj...
OdpowiedzUsuńJa tez nie chcialam leciec do szpitalu po pierwszych skurczach ale po 24 godzinach meczarni bylam juz zdesperowana aby sie tam znalezc:)
OdpowiedzUsuń